„Poznaj pełen tajemnic Stargard i jego okolice” – legendy i historia regionu i jeziora Miedwie vol. 7

„Poznaj pełen tajemnic Stargard i jego okolice” – legendy i historia regionu i jeziora Miedwie vol. 7

Góra Olbrzymów

Dawno, bardzo dawno temu żyły nad Miedwiem olbrzymy. Miały one swe siedlisko koło Wierzchlądu. Tu w okolicznych wzgórzach były wielkie jaskinie, gdzie one mieszkały. Żywiły się rybami, brodząc po jeziorze i nurkując w głębinie, zaś w słoneczne dni wygrzewały się w nadbrzeżnych trzcinach. Słowem, wiodły te olbrzymy beztroski żywot. Czasem dla zabawy rzucały głazy, znalezione nad brzegiem, do wody, zakładając się, kto dalej rzuci. Byli wśród olbrzymów dwaj bracia, których zwano Rik i Kumas. Byli oni najsilniejsi z olbrzymów. Dla zabawy wyrywali drzewa, nawet najstarsze, z korzeniami i rzucali do jeziora. A w ogóle to byli nierozłączni.

Aż razu jednego nienawiść rozdzieliła ich na zawsze. Otóż obydwaj zakochali się w olbrzymce Benie, która przywędrowała ze swą matką z daleka, aby tu nad Miedwiem znaleźć swobodę i spokój. Rik i Kumas zakochali się jednocześnie w tej olbrzymce. Ale ona wolała Kumasa. Rik zapałał nienawiścią do brata i tylko zgrzytał zębiskami na jego widok. Kumas, chcąc mu zejść z oczu przeprawił się z Beną na drugą stronę Miedwia i tu koło wsi Bielkowo zamieszkali w wielkiej pieczarze na zboczu wzgórza. Ale nie na długo panował spokój . Rik rychło się zwiedział o tym i wściekły, zaczął rzucać wielkimi kamieniami na drugą stronę Miedwia. W nocy, gdy Kumas i Bena spali w pieczarze, Rik z olbrzymią siłą rzucił głazem przez jezioro. I rzeczywiście, głaz przeleciał przez Miedwie , uderzył w zbocze i zmiażdżył Kumasa i Benę w ich pieczarze. Od tej pory ludność miejscowa nazywała to wzgórze Górą Olbrzymów. Wielki głaz leżał na tym wzgórzu przez długi, długi czas. Dopiero przed stu laty wysadzono głaz w powietrze, a kamienie zużyto do budowy drogi do Stargardu.

Wędrówka Gnomów

Księżyc swoim blaskiem srebrzył drobną falę spokojnego Miedwia. Lekki wiaterek szeleścił cicho w nadbrzeżnych trzcinach. Czasem gdzieś plusnęła ryba lub sennie zakwiliła kaszka. W błogim spokoju letniej nocy słychać było cichutki plusk wioseł. Tak późno z jeziora wracał rybak Krześko, który sieci stawiał w wodzie. Gdy dobijał do brzegu, do łodzi wskoczył mu mały gnom w czerwonej czapeczce. Zdjął ją, grzecznie się rybakowi kłaniając i powiedział: „Rybaku kochany, czy nie zrobiłbyś czego dobrego dla nas biednych gnomów? Wszak napędziliśmy ci tłuste węgorze i szczupaki dorodne do sieci, pomóż nam teraz. Chcemy się przenieść na drugi brzeg do Bielkowa, bo tu już spokoju nie mamy. Tu przez Kunowo szlak kupiecki prowadzi, ciągle nam kupcy spokój mącą , konie w jeziorze poją, ogniska palą, śpiewom, na nocnym postoju też nie ma końca. Chcemy przenieść się do Bielkowa, tam cicho jest i spokojnie. Przewieź nas, prosimy cię bardzo, a nie pożałujesz!

Krześko miał dobre serce, więc zgodził się od razu biedne gnomy przewieźć przez jezioro w bardziej spokojne miejsca. Gdy przybyli do Bielkowa, gromada gnomów, dźwigając swoje tobołki, raźno wyskoczyła z czółna, dziękując rybakowi. Krześko czym przędzej podążył do domu na drugi brzeg. Po drodze zauważył jednak mnóstwo wodorostów i innych śmieci w czółnie. Zły był okrutnie, że skrzaty tak mu czółno zaśmieciły. Już chwycił je i miał wyrzucić do wody, gdy w blasku księżyca coś zalśniło w śmieciach. Gdy Rześko przyjrzał się bliżej, zobaczył wiele, wiele srebrnych monet na dnie łodzi. I tak to, dzięki małym gnomom biedny rybak stał się bogatym człowiekiem.

Była to siódma i ostatnia część legend związanych z jeziorem Miedwie. Raz jeszcze dziękuję Panu Danielowi za możliwość przekazania tych niezwykłych historii, które na swym blogu umieścił wcześniej wyszukawszy w księgach historii. Zachęcam tym samym aby zapoznać się z blogiem Pana Daniela „Stargardzkie Legendy” pod linkiem:

http://stargardzkielegendy.pl/